Skrajna Nowoleśna Turnia – przez Nowoleśny Filar

Autor: dnia 2010.09.26

Skrajna Nowoleśna Turnia (Vychodna Slavkovska Veza), 2354 m, Vysoke Tatry
Droga: Nowoleśnym filarem (pn-wsch żebro), III
Data: 2010.09.19

Z uwagi na dość wczesny, pierwszy tego roku opad śniegu, który w efekcie zalegał w połowie września w wyższych partiach wszystkich tatrzańskich dolin, warunki zdawały się sprzyjać najbardziej eksploracjom graniowym.

Tym razem udaliśmy się w kierunku Zbójnickiej Chaty i jej otoczenia. Wybór padł na Skrajną Nowoleśną Turnię, usytuowaną w grani “Staroleśny – Sławkowski Szczyt”, wznoszącą się dumnie nad schroniskiem. Chcieliśmy się na nią dostać poprzez północno-wschodnie żebro, zwane Nowoleśnym Filarem (III).

Budzik dzwoni o 6.00. Wystarczyło mi otworzyć tylko jedno oko, by dojść szybko do wniosku, że nie potrafię wyobrazić sobie dzisiaj żadnej sensownej akcji w swoim wykonaniu. Bieganie po Wołowej Turni dzień wcześniej zwyczajnie mnie wykończyło, a lewy achilles ma grubość rury od odkurzacza i boli niemożebnie przy próbie założenia każdego buta innego, niż sandał. Czułam się tak, jakby przejechał po mnie walec, jakby mnie ktoś tym kijem golfowym…… Modliłam się, żeby dupnęła pogoda. Nigdzie nie chciałam iść. Wypatrywałam śnieżycy, gradobicia, trzęsienia ziemi.

Niestety. Pogoda była (jak zwykle). I to dobra (jak na złość…).

Z trudem zatem, ale jednak – ruszyliśmy tyłki.

Szkoda, że zrobiono nas w konia – słońca starczyło na połowę podejścia przez Dolinę Staroleśną. Potem, z najdzikszą przyjemnością aura pokazała nam środkowy palec i całe niebo zasnuła chmurami, manifestując radosne “Dzisiaj to g… zobaczycie”.

Ale do rzeczy.

Ze szlaku do Zbójnickiej schodzimy dosłownie kilkaset metrów przed chatą: minąwszy ostatnie łańcuchy, przekraczamy potok wypływający z Długiego Stawu i podchodzimy pod żebro. Obchodzimy je od strony Nowoleśnej Kotliny (Dolinka nad Vereškovým plesom) i o 11-stej z minutami wbijamy się w nie od wschodu. Początek obfituje w “bushing around” – trawy i kosówa. Ten wyjazd dobitnie nam uzmysłowił, że Tatry to dżungla… I teraz, na drodze było tego pierdyliard. Mistrz Władysław C. by się ucieszył – ponoć taki teren to jego specjalność. Trudności w trawie wyceniliśmy na T2, w kosówce – na K1+.

Rozpoczyna się wędrówka przez liczne progi, prożki, gzymsy i turniczki. Andrzej już dawno zniknął nam z oczu, pogwizując gdzieś w oddali wesoło swoim gwizdkiem od plecaka, my zaś z Igim wędrowaliśmy sobie “od stanu do stanu”, a przyświecał nam jeden, główny cel: nie p*******ć się z tym wszystkim, bo to łatwy teren i musimy przebyć go szybko. Żadnego babrania się z przelotami tam, gdzie nie trzeba, wszak trzeba jeszcze wrócić do kraju i “wylizać rany”.

Było kilka ciekawych miejsc, nad którymi trzeba było chwilę pomyśleć. Igi zadumał się szczególnie nad “trójkową” płytą, którą w efekcie rozpracował i ugryzł od wschodniej strony , wykorzystując jej fragmentaryczną i mało wyrazistą krawędź oraz niewielkie pęknięcie, przecinające ją w poziomie na całej szerokości. Jednakże ogólnie, droga nie sprawiła w zasadzie żadnych większych kłopotów. Napotkaliśmy fragmenty dość kruche, tak więc warto sprawdzać, za co się chwyta. Igi, jako prowadzący, doszedł chyba w pewnym momencie do wniosku, że całość jest zbyt prosta, bo zamiast obchodzić jeden uskok, postanowił poszukać wariantu i z niego zejść, co przypłacił solidnym guzem i rozcięciem na piszczelu.

Strzelista sylwetka Skrajnej Nowoleśnej Turni przybliżała się do nas coraz bardziej, aż wreszcie wyszliśmy w teren bez trudności, gdzie podczas krótkiej przerwy pochowaliśmy cały szpej do plecaków, a na wierzchołek weszliśmy z trekkach. Widoki ze szczytu były marne, żeby nie powiedzieć – żadne. Udało nam się dojrzeć całość przebytej grani, po drugiej stronie majaczyły Pośrednia i Zadnia Nowoleśna Turnia. Sławkowski i Staroleśny Szczyt ukazały się dosłownie na moment, po czym zniknęły w kłębowisku chmur.

Zejście odbyło się wprost ze Sławkowskiej Przełęczy do Nowoleśnej Kotlinki, głównie trawiastym terenem.

Użyty sprzęt:

Lina 1 x 50 metrów, długie pętle, luźne karabinki, zestaw friendów (0,5 – 5).

Czasy przejścia:

Przejście filaru od jego początku do wierzchołka (10 wyciągów) – poniżej 4h. Zejście na szlak – ok 1,5h.

:, ,