Pollux, 2012

Autor: dnia 2013.08.28

Pollux (Polluce), 4092 mnpm, Alpy Walijskie
Droga: południowo-zachodnia grań (normal – SW ridge), PD+
Data: 2012.08.17

Dzień po wycieczce na Castora postanawiamy odwiedzić jego “niższego brata”, Polluxa. Pogoda o poranku jest doskonała, wiemy, że to będzie dobry dzień. Ponadto, nasz mały obóz rozstawiliśmy tak blisko naszego celu (na przełęczy Schwarztor), że nie ma potrzeby zrywać się z samego rana – toteż ruszamy przed 7.00 😉

Gros zespołów idących ze schroniska Val d’Ayas wybiera alternatywę o analogicznej wycenie: zachodnią flankę, omijającą całość naszej grani od lewej strony śnieżno-lodowym zboczem. Podchodząc pod start w drogę widzimy, jak się męczą – jest druga połowa lata, bardzo sucho, zachodnia wystawa “świeci” lodem. Powalczą, chłopaki. Fajnie 🙂 My postanawiamy realizować obrany wcześniej cel i zmierzamy w stronę południowo-zachodniej grani.

Szybko wbijamy się w drogę, z lewej strony grani zygzakujemy, aby szybko osiągnąć jej “ostrze”. Idzie gładko, grań przystępna, całkowicie skalna. Podążamy nią sprawnie, bez żadnych kłopotów, mijając kilka miejsc I-kowo – II-kowych. Przed nami, dość wysoko już działa jeden zespół, a poza tym – cisza i spokój. Mimo przygotowanego szpeju, nic nie zakładamy. Docieramy wreszcie do kluczowego miejsca: pomarańczowej skały, na wysokości 3950 m. Tutaj czeka nas krótki trawers w lewo na płycie (fajna ryska + poręczówka), aż do kilkunastometrowego kominka z zaklinowanym w połowie głazem, w którym również znajdujemy zawieszoną na stałe linę. Sam komin ma wycenę III+, jeżeli nie używa się poręczy. Może być czujnie w przypadku oblodzenia – u nas na szczęście, pięknie i sucho. Szybko wychodzimy ponad trudności, gdzie czeka na nas figurka Madonny. Stąd już prosto, ok 100 metrów śnieżną granią wprost na szczyt.

Widoki naprawdę piękne: na zachodzie cały masyw Breithorna, nieco w głębi Dent d’Hérens, a dalej, patrząc na wschód cała “śmietanka” Wallis: Dent Blanche, Ober Gabelhorn, Zinalrothorn, Weisshorn, grupa Mischabel z Täschhornem i Domem na czele, Alphubel, Rimpfischhorn i Strahlhorn. W oddali widać też Lagginhorna i Weissmies, a panoramę zamyka masyw Dufourspitze i cała Monte Rosa, w oddali zaś majaczy Gran Paradiso. No i oczywiście Lyskamm, który zdaje się być tak blisko, że aż kusi… 😉 Rewelacja! Warto było wstać dzisiaj z łóżka.

Po krótkim postoju wracamy tą samą drogą. W namiocie jesteśmy dość wcześnie, tak więc zażywszy krótkiego odpoczynku i zjadłszy obiadek, postanawiamy zaserwować sobie jeszcze jedną wycieczkę tego dnia: na górującą nad naszym namiotem Roccia Nera.

:, ,